niedziela, 3 lutego 2019

Toksyczny związek a toksyczny szef

Pierwsze przemówiły Tatry. 
Po pół roku "pracy" w trybie 24, a raczej 48/7, zdecydowałam się odebrać dzień wolny, chyba za 11.11. Pojechałam w góry, żeby trochę pomyśleć i dowiedzieć się, jak się nazywam. W "pracy" jazda, więc i tak myślałam o tym, co tam się dzieje, ale góry dały mi znak. Zostawiłam telefon służbowy do ładowania i ktoś go strącił na kamienną posadzę. Na ekranie pajęczyna, a w mojej głowie myśl: "O-ho! Góry nie tolerują tego, co tam się dzieje".

Dwa miesiące później przeżyłam pierwszy poważny atak paniki. Potem problemy z sercem, snem, jedzeniem, wszystkim. Trafiłam na L4 i serię badań. Do tamtego miejsca "pracy" nie zamierzam wracać. Nie sądziłam, że to napiszę, ale to było chyba gorsze doświadczenie niż związek z psychopatą. Może nie gorsze, inne. Psychopata to zaangażowanie serca, a praca - umysłu. Czasem miałam wrażenie, że łatwiej uspokoić rozdygotane serce niż nakręcony umysł. Choć właściwie związek z psycholem to przecież także konkretne pranie mózgu. 

W pracy przeżyłam regularny mobbing. Kłamstwa, chamstwo, przemoc, dezinformacja, uniemożliwianie wykonywania zadań, sprzeczne polecenia, bezpodstawne ataki, angażowanie do pracy non stop, łącznie z wieczorami, nocami i weekendami, nagonka, donosy, krzyki, wulgaryzmy, coś niesamowitego. Z perspektywy czasu widzę, że powinnam wiać po pierwszym skierowanym w moją stronę wulgaryzmie. Wtedy miałam zdrową reakcję - sprzeciw, niedowierzanie, odrzut. I trzeba było po prostu podziękowac uprzejmie i odmówić uczestnictwa w tym cyrku. Nie zrobiłam tego jednak i widze tu pewne analogie z brnięciem w relację z psychopatą. 

W takiej relacji też pojawiają się przecież światełka ostrzegawcze - pierwsze zwiastuny chamstwa, pogardy, kłamstw czy zastraszania. O ile na agresję w relacjach romantycznych już się nie godzę, o tyle zgodziłam się na nią w relacji służbowej. I chyba warto zanalizować powody, bo korzeń tego mechanizmu może być identyczny, co w toksycznych związkach - rodzaj autodestrukcji, braku szacunku do siebie czy poczucia wartości. I wynikający z tego brak umiejętności stawiania granic, a nawet nieświadomość konieczności ich stawiania i prawa do nich. 

Czułam się Hiroł-Waderą po ucieczce od psychola, a tymczasem trafiłam na kolejnego, w pracy. Coś zatem poszło nie tak. Przyjrzyjmy się zatem analogiom między trwaniem w toksycznej relacji romantycznej a trwaniem w toksycznej relacji służbowej.

- Niedowierzanie samej sobie. Koronny mechanizm pozwalający agresorom wkraczać na nasze terytorium. "Wydawało mi się", "Może nie jest tak źle", "Może tak mu się powiedziało", "Może to tylko tak w nerwach" etc.

- Złudzenie, że da się zmienić agresora. "Jak zrozumie, że to mnie krzywdzi, to zrobi mu się przykro i przestanie to robić", "Muszę tylko udowodnić, że jestem w porządku, a wtedy na pewno mnie doceni i przestanie oskarżać" etc.

- Mechanizm hazardzisty. "Tyle zainwestowałam, że szkoda teraz się wycofać", "To niemożliwe, żeby wypruwanie sobie żył nie przyniosło pozytywnego skutku". 

- Niechęć do przyznania się do porażki. "Wyjdę na histeryczkę", "Nikt nie jest doskonały", "Trzeba się godzić na jakieś poświęcenia" etc.

- Uzależnienie od adrenaliny.

- Lęk.

Wymieniać można jeszcze długo, ale przytoczone przykłady wskazują jasno na korzenie problemu - niedostateczny szacunek do siebie i wynikający z tego brak poszanowania własnych granic. 

Jak temu zaradzić? Przestać szukać potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz. W związkach, pracy, wyglądzie, pieniądzach, rodzinie, przyjaciołach... Baaaaa. Nie jest to najłatwiejsze zadanie. I nie chodzi oczywiście o rzucenie pracy, męża, przyjaciół i pasji. Przeciwnie - to wszystko dobre i konieczne wartości w naszym życiu (oczywiście w wydaniu normalnym, nie toksycznym). Chodzi jedynie (ta, jedynie... :)) o zbudowanie szacunku do siebie NIEZALEŻNEGO od tego, co powie nam mąż, żona, rodzic, dziecko, przyjaciel czy pracodawca. 

Jak to się robi? P O W O L I. Od prawie roku chodzę na terapię, od prawie pół roku - na spotkania 12 kroków. Postęp jest, ale baaaardzo powolny. Trochę w rytmie: "trzy kroki do przodu i dwa do tyłu". Cierpliwość nie jest moją najmocniejszą stroną, ale mam szansę to zmienić ;)

Gdybym widziała jakieś inne wyjście niż powolna i konsekwentna praca na terapii i warsztatach, zapewne bym je zastosowała. Jednak uderzenie głową w mur (związek) a potem poprawienie drugim uderzeniem w kolejny (praca), zmusiło mnie do zaprzestania ucieczek. 

Nie jest to najłatwiejsze, czuję się z grubsza jak Bezbarwny Seler Naciowy, ale ataki paniki były takim hardkorem, że wyznaczyły mi teren, po którym mogę się poruszać - oparty na dbaniu o siebie, odcinaniu się od agresorów, szacunku do siebie, stawianiu granic (tzn. PRÓBACH stawiania granic ;), śnie, słońcu (zimą: dziurawcu ;) i ruchu na świeżym powietrzu. 

Nie mam wielkich celów i marzeń, skupiam się na każdym dniu, żeby był małym krokiem do przodu. Ale może tak na razie ma być - wielkie marzenia o wielkich miłościach i wielkich osiągnięciach, narażają na wielkie kłamstwa. Wielkie miłości i wielkie osiągnięcia czasem przychodzą w wielkiej ciszy i wielkiej pokorze. 

Takie to myśli w ten szary dzień lutowy, postaram się pisać częściej, bo już chyba mam na to siłę i nie zajmuję się gaszeniem bieżących pożarów. Są jakieś zamówienia na tematy kolejnych notek? 

Uściski dla Was wszystkich :)

28 komentarzy:

  1. Ja bym chciała poczytać na temat powrotu do swojego dawnego ,,ja'' jednocześnie posiadając mądrość nabytą po związku z psychopatą. Czy coś takiego jest możliwe?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się zmagam z tą chęcią powrotu do "dawnej siebie", wydaje mi się, że jednak raczej warto skupić się na budowie "nowej, lepszej wersji dawnego >>ja<<" ;) Nie da się niestety "odzobaczyć" i "oddoświadczyć" tego, co się przeżyło z psychopatą, ale można to "odwrażliwić", żeby już nie wywierało na nas wpływu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, że się powtarzam. Ja też odkryłam, że kolega - pracodawca to psychol. Nic mnie z nim nie łączyło na szczęście, ale wykazywał te same cechy, które były mi tak dobrze znane (po wielkiej miłości z psychopatą) i do tego te sygnały mojej intuicji dzwoniły niesamowicie na alarm i ten ucisk w głowie. Po 2 latach wyszłam z firmy i nie wróciłam. ZERO KONTAKTU. Niech sam zapi...a.
    anka

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Waderka, a trzeba było zostac kosmetyczką, fryzjerką albo bilety sprzedawać a nie kończyć studia i mierzyc się z ludźmi którym "inteligencja" a i to często wątpliwe wyżarła ludzkie odruchy i szacunek do człowieka. Korzenie? Naprawdę doszukujesz się korzeni w sobie? Może faktycznie powinnaś popracować nad stanowczą niezgodą na agresję ale ja uważam że jesteś normalną (nieprzeciętną w opisywaniu wydarzeń) ale mimo wszystko normalną dziewczyną która chciała się jakoś w życiu realizować i ZARABIAĆ na siebie. A że zjeby są? Były są i będą a najgorsze ża zarażają zjebaniem innych i tak to się toczy. To rak z przerzutami. Co nie znaczy że ja jestem idealna ale złu mówię zawsze stanowcze nie nawet gdy nazywają mnie "oazowym aktywistą" . Czy wychodzę na tym jakoś lepiej? I tak i nie. Na pewno mam dużo większe prawdopodobieństwo skończenia pod mostem i do tego to zmierza ale tez zadowolenie że jakaś cząstka mnie jest niezniszczalna choć wielokrotnie ulegała pokusom "dopasowania się".Czy warto było? Nie teraz nie rezygnowałabym z środowisk w których wypracowałam sobie szacunek. Mnie to NIE wyczerpało, ten bunt mnie zjadł a wiem że powinnam spokojnie robić swoje nie patrząc na syf który robią wokół mnie inni ludzie. Środkowy palec receptą na wszystkie troski. Ale już bez ewakuacji no chyba że odbiorca nie zrozumiał komunikatu i jeszcze się rozbestwił. to wtedy trzeba. powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Waderko mam nadzieję że juz w tej pracy Cię nie ma :*
    Co do powrotu do dawnej siebie to się nie da. NA SZCZĘŚCIE. Bo jestem teraz mądrzejsza o doświadczenie choćby bolesne. Trawilam to co się stało długo, 3 lata byłam sama. Nie wierzyłam że kiedykolwiek jeszcze zaufam i uwierzę w miłość. Nawet przyjazniom przygladalam się z dużą nieufnoscią. Mija ponad półtora roku od kiedy zaczęłam starać się ufać i rok ponad rok od kiedy uwierzylam. Początki były straszne. Uciekalam bez powodu. Tak jakbym cofala rękę przed ogniem. Na szczęście trafiłam na ogrom cierpliwości i zrozumienia z drugiej strony. Czasami strachy wracają, wiem że to moja głowa płata jeszcze figle. Najgorzej to pojąć że pewności nikt mi nie da jak bułki w sklepie. Muszę sama tę pewność oswoić. Staram się bardzo. Bo jest mi dobrze. I jestem szczęśliwa.
    Oby trwało
    A Wam życzę odcięcia od złego jak najmocniej! (bo już wiemy że jak najszybciej jest niewskazane)

    Pozdrawiam serdecznie
    Ka Iks

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy znasz "lęk i fobia" bournea- psycholog mi polecił- cudna I fajnie rozkłada na czynniki a Ty to przecie lubisz. Mój rekord to puls 158 w stanie spoczynku- a jestem niskociśnieniowcem...a jaki Twój? stałe wizyty w poz, psychiatra, psycholog....już koniec myślę- zabiłam gada...zresztą nie pierwszego....dla wtajemniczonych wiadomo kim był pierwszy i jest coraz lepiej, prawie dobrze. Byłam ogromnie zdziwioma, że coś takiego mi się przyplątało -no, że przecież też jestem hirołs ..teraz już wiem dlaczego I never ever. Pozdrawiam Fatma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super książka, a właściwie podręcznik. Bardzo mi pomogło przeczytanie i wprowadzenie w życie pewnych treści.
      anka

      Usuń
  7. Fatma dobrze Cię widzieć. Wxv zabrało nam forum niestety. Nie zdążyłam zareagować by gdziekolwiek przenieść

    Buzia
    Ka Iks
    B.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamówienie na notkę - jak odróżnić psychopatę od naprawdę zakochanego mężczyzny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będąc z nim w związku nie szukasz w internecie informacji i różnych treści o psychopatach, socjopatach, narcyzach, "mamażerach", toksykach itp. to facet jest ok.

      Usuń
  9. Sandra L. BROWN "Zakochane w psychopatach" - gorąco polecam.
    anka

    OdpowiedzUsuń
  10. Susan Forward "Szantaż emocjonalny" - gorąco polecam.
    anka

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam,
    jestem w fazie kończenia relacji z psychopatą, psychomężem - policjantem. Byliśmy razem 13 lat w małżeństwie, razem może z 17 lat. Dwójka dzieci, on i ja oboje DDA. Dzięki temu blogowi dużo zrozumiałam i moje "leczenie" przebiega dość szybko. Nie mieszkamy już 2 miesiące razem, wygoniłam go z domu w trakcie interwencji policji po tym jak mnie pierwszy raz uderzył bo powiedziałam mu, że wiem o jego zdradach. Od prawie dwóch lat gnębił mnie psychicznie, wyzwiska to mój chleb powszedni. Kłamstwa, manipulacje, wbijanie w poczucie winy za wszystko, pusty wzrok. Mam niecałe 40 lat, jestem szczupła, zgrabna i zadbana a słyszałam tylko, że jestem stara babą, której nikt nie zechce. Mam być wdzięczna, że ze mną zostanie z litości dla dzieci. Ze jestem zjebana i chora psychicznie, głupkowata debilka. Czyli jak u was wszystkich - schemat. Chodzę na psychoterapię, zapisałam się również na grupę wsparcia i do psychiatry. Do odejścia zbierałam się jakies dwa lata. Nagle przyszło wielkie poczucie siły i sprawczości, w sumie to nie wiem skąd bo przedtem byłam zastraszona i niepewna siebie do granic możliwości. Wszystkie te etapy które są tu opisane przechodzę w jakimś błyskawicznym tempie, jakbym próbowała nadrobić stracony czas. Otrzymuje też wiele wsparcia w rodzinie, w pracy i u znajomych. Nie spodziewalam się tego, byłam taka samotna przez wiele lat, nie utrzymywałam kontaktów (wiadomo psychol o to zadbał). A teraz jestem w szoku, że tyle osób jest ze mną. Czuję się jakbym obudziła się po niezłej imprezie na której miałam zjazd i teraz patrzę na rozrzucone butelki i niedopałki, na cały syf i się dziwię gdzie ja do cholery jestem i co ja tu robiłam??? Tak jakby nagle ktoś mi zdjął z nosa ciemne okulary i pokazał słonce. Jakbym wróciła z pierwszej linii frontu i jeszcze słyszę huk dział i dźwięk karabinu maszynowego. Ale to już jest w tle, gdzieś daleko za mną. Dzięki Wadera, twój blog otwiera mi oczy na całą tą niegodziwość i chce mi się walczyć jeszcze bardziej. Jeszcze sprawa rozwodowa przede mną i uregulowanie kontaktów z dziećmi. Dziewczyny, do boju!
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana miałam to samo cyt.: w twoim wieku to już musisz płacić za seks" albo : "naprawdę myślisz że ktoś poza mną będzie cię ruchał?"

      Usuń
    2. Hahaha jacy oni są żałośnie identyczni.. ja po rozstaniu mając lat 30 kilka usłyszałam że jestem cyt. starym, zmarszczonym i krzywym truchłem które będą chcieli ruchać tylko emeryci😂

      Usuń
  12. Dziękuję Ci WADERO za to że jesteś i wspierasz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam!
    Byłam w związku z psychopatą lub z osobą z poważnymi problemami psychicznymi. Przypomniało mi się jak mój ex na początku naszej znajomości zalil mi się ze ludzie go chcieli zniszczyć i że chodziły o nim plotki że jest chory psychicznie, nie szanuje kobiet itd. Powiedzial mi o tym poniewaz faktycznie to plotki czy był świadomy kim jest i nie chciał żebym uwierzyła w to innym ludziom? Dodam że sprawdziło się to.
    Co to oznacza i dlaczego tak zrobił?
    Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co myślałaś kiedy ci to powiedział? Biedny miś zaszczuty przez złych ludzi? I o to mu chodziło. To nie były plotki tylko szczera prawda i chciał odwrócić od niej twoją uwagę. Zrobił to z premedytacją a to oznacza że jest perfidnym gadem, psychofagiem, szczurem.. Wstaw dowolne, zdobądź wiedzę w temacie a znajdziesz się po jasnej stronie mocy gdzie już nie będziesz zadawać sobie takich pytań😉 ściskam kciuki za Ciebie i wszystkie dziewczyny na początku drogi

      Usuń
    2. Myślę, że po prostu próbował się zabezpieczyć na wypadek, gdyby kiedyś wyszły jakieś niewygodne informacje na jego temat. Coś na zasadzie: "przecież mówiłem, że ci ludzie są zawistni i próbowali mnie już wcześniej oczerniać". Pomimo, że psychopata zwykle izoluje swoją ofiarę od innych, to jednak zawsze jest ktoś, kto coś tam wie i może się wygadać. Najlepiej więc taką osobę (lub osoby) samemu wcześniej zdeskredytować, albo jak w Twoim przypadku, samemu przedstawić się jako niewinna ofiara pomówień że strony innych.

      Usuń
  14. odkryłam super blog Diany "W oku diabła" polecam.. dużo można się dowiedzieć..

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem psychopatką po ponad rocznym związku z psychopatą. Chętnie odpowiem na pytania dotyczące związku z takimi ludźmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiesz więcej? Zgadzam się, że mogłabyś rozjaśnić ten temat z pierwszej ręki.Jednak ja uważam, że dwoje psychopatów to para z piekła rodem. A może nie.

      Usuń
  16. Napisz więcej. Rozpocznij dyskusję, może kobiety zaplatane w chore związki poczytają, może to właśnie twoj wpis pomoże zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pani Wadero Kochana czemu się Pani nie odzywa?

    OdpowiedzUsuń
  18. Do restaurants in Tokyo have English menus? EASILY head into a restaurant and ask for a english menu, will they
    offer one? I cannot read Japanese. Some do, many usually do not.
    Restaurants that suits tourists may possess English vocabulary
    menus, but places far from the most common tourist
    route won't. The smaller family run establishments usually
    do not. The large western style hotels in the main cities will most likely
    have English menus or a wait staffer who can speak English.

    OdpowiedzUsuń
  19. Chcicałabym się zapytać o kolejne relacje, po związku z psychopatą. Poznałam kogoś nowego, w końcu mogłam zapomnieć o nim, jednak zauważyłam że utrzymuje on kontakt z moim byłym psychopatą, spotykali się razem i nagle mój nowy związek zaczął się psuć. Zostawił mnie, zauważyłam też że jak mój nowy związek się skończył to ex-psychopata przestał z nim utrzymywać kontakt i usunął z nim wszystkie zdjęcia na portalach. Czy jest możliwość że mój ex-psychopata celowo chciał mi zniszczyć nowy związek?

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochane; proszę o radę . Dziś koniec roku a nowy 2020 chciałabym rozpocząć z nową kartą.Dwa lata temu zaplątałam się w ,,związek'' który nie istnieje. Oboje nie jesteśmy wolni . Nie chcę ujawniać okoliczności spotkania, kontaktów i formy relacji. Facet zalał mnie adoracją, mam już swoje lata ale dałam się zauroczyć a potem zakochać. Wkręciłam się , nie mogłam uwierzyć swojemu szczęściu ,że taki ktoś / tytuł, pozycja/ zainteresował się mną. Dałabym sobie rękę uciąć ,że on też coś do mnie czuł : )) naiwna. Kiedy ja dałam do zrozumienia ,że też coś czuję - zwrot. Ignorował, nie odpisywał, karał, olewał , nie dotrzymywał obietnic, ostentacyjnie uwodził inne na moich oczach. No to dałam sobie spokój uznając ,że zwariowałam na stare lata. Ale to nie koniec bo on wtedy przysyła życzenia, staje się miły. W czerwcu powiedziałam sobie / nawet wcześniej ale nie było okazji do spotkania/ że definitywnie to kończę bo nic z tego nie wynika a ja jestem w rozkroku. Olałam go, byłam chłodna i wycofana, zupełna zmiana. Przebolałam stratę , nie kontaktowałam się . I nagle po trzech miesiącach sms- co słychać ? Pomału znowu się wkręciłam, wszystko ożyło, chociaż na początku nie miałam takiego zamiaru.Do momentu aż przy którejś wymianie smsów- olał mnie, zignorował i znowu zniknął. Teraz po 6 tygodniach przysłał znowu życzenia świąteczne.
    Początkowo myślałam ,że stosuje wobec mnie ghosting lub benching. Ale prawdziwym objawieniem był artykuł o psychopatach na który trafiłam przed świętami.Już mówię dlaczego: łatwo wpadał w gniew, denerwował się z byle powodu, konflikty w pracy , sądzenie się z pracodawcą , niewiarygodne ale człowieka z jego pozycją , wiekiem wyrzucili na wiosnę z pracy !!! Słabo się znaliśmy a opowiadał mi szczegóły zatargów , skrzywdzenia go w pracy , okropny szef itp.Jest wykształcony to fakt ale bardzo zadufany , uważa że niezastąpiony , najlepszy na świecie. Na wszystkich firmowych zdjęciach uśmiecha się ale to dziwny uśmiech , coś jest nie tak. Oczy pozostają martwe , spojrzenie bardzo przenikliwe. Jeszcze do głowy nie przyszło mi ,że to może być psychopata jak określiłam go sobie ,że jest niebezpieczny, zmienny i że to psychol. Proszę o radę , czy to może być psychopata ? Nie chcę go już , tak mi rozum podpowiada ale ciągle coś czuję , tęsknię. Na życzenia mu niestety odpisałam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj Wadero,
    sa zapotrzebowania, oj sporo na dalsze drazenie teamtu. Jak sie podniesc z kolan, jak wykonczyl 90 % moich znajomych? Czuje sie samotna, bo wiem ile bledow popelnilam.Powinnam kopnac w de"" i za drzwi.Kazdego dnia odkrywam co mi ukradl, ksiazki, ubrania, karte z aparatu-tam dowody w postaci zdjec byly, auto+kolejna korespondencja z jego dlugami. Notorycznie lekcewazyl regualowanie swoich naleznosci. Wymiekam ostatnio. Brak mi sily. Ciesze sie wolnoscia od 21 dni!!! Dezynfekuje i sprzatam dom, dusze rowniez na ile mam sily.

    OdpowiedzUsuń