środa, 28 października 2015

Strzeż się pociągu. Zwłaszcza fizycznego ;)

Czego kobieta szuka w mężczyźnie? SIŁY. Mowa oczywiście o normalnych kobietach, a nie heterach chcących swojego mężczyznę udupić i ciosać mu (wałkiem) kołki na głowie. Problem jednak w tym, że wcale nie tak trudno pomylić siłę z agresją. W sposób atawistyczny podoba nam się, kiedy facet jest męski, wyrazisty, odważny, umie bronić swojego zdania i potrafi ryzykować, kiedy trzeba. Nie oszukujmy się - ciapy nas nie pociągają, możemy ich wybierać na kumpli, ale raczej nie poczujemy z nimi chemii. Poszukiwanie w mężczyźnie męskości wydaje się czymś zupełnie normalnym. We współczesnym świecie istnieją niestety negatywne zjawiska, które mocno krzyżują nam plany. Pierwszy problem scharakteryzowała Danuta Rinn w piosence "Gdzie ci mężczyźni".



Zniewieściałe narcystyczne typy z falą nad czołem, w spodniach rurkach, dbający głównie o swoją urodę i dobierający znajomych na podstawie odpowiednio wysokiego poziomu zachwytu odbijającego się w oczach interlokutora, programowo zblazowani i "tajemniczo" milczący bądź patrzący w dal zamglonym spojrzeniem intelektualisty myślącego o sprawach wyższych. Tragedia. Na drugim biegunie mamy z kolei facetów typu piwko-meczyk. W takich nie widzę nic złego, pod warunkiem, że piwko nie oznacza siedemnastu browarów otwieranych okiem już od siódmej rano, a meczyk - melanżu kończącego się wyrzuceniem z kolejnej pracy. No i jeszcze jedna niezwykle ważna sprawa: ŻEBY SIĘ DAŁO POGADAĆ. Jeśli nie ma o czym, może być ciężko. Można popaść w poszukiwania ideału-łączącego-inteligencję-siłę-i-wrażliwość i... skończyć w ramionach psychopaty.

A dlaczego? Ano dlatego, że nikt Ci tak dobrze nie odegra Faceta Twoich Marzeń. Szybki skan oczekiwań, głodów, słabości, błyskawiczne przetworzenie danych i oto już mamy gotowy produkt-na-jaki-czekałaś-od-wielu-lat. Inteligentny, zabawny, opiekuńczy, a przy tym - MĘSKI. Ktoś się do Ciebie przystawia w knajpie? Dostanie po mordzie. A Ty myślisz: "Wow, nareszcie facet, który się nie boi." Na drugiej randce słyszysz oświadczyny? "Wow, nareszcie koleś, który wie, czego chce". Masz ochotę jechać z koleżankami na parę dni poza miasto, słyszysz: "Kochanie, wyjedź ze mną, po co Ci te kumpele" i myślisz: "Wow, zazwyczaj to kobiety chcą, żeby ich faceci spędzali z nimi więcej czasu niż z kumplami, ale mam szczęście". Tyle że jeszcze nie wiesz, że wszystkie "WOW" zamienią się wkrótce w "SOS". 

Nie wiesz, że masz do czynienia nie z człowiekiem z krwi i kości, ale z wydmuszką w masce. Nie wiesz, że jego pozorna siła to agresja, "zdecydowanie" i parcie do małżeństwa i posiadania dzieci oznacza chęć stworzenia z Tobą jak największej liczby formalnych i emocjonalnych powiązań zanim zorientujesz się, że coś w tym związku nie gra, "uważność" to maniakalna kontrola, a  zazdrość nie oznacza, że mu na Tobie zależy, ale że masz być jego ubezwłasnowolnioną własnością. Nawet wtedy, kiedy zaczniesz widzieć to wszystko, wciąż będzie Ci trudno uwierzyć. Dlaczego? Dlatego, że trudno jest porzucić złudzenia.

Drugi powód to "chemia". Pociągający iluzją siły psychopata szybko będzie dążył do stworzenia z Tobą więzi fizycznej. Nie tylko dlatego, że jest to jeden z jego podstawowych motorów życiowych, ale przede wszystkim dlatego, iż więź fizyczna daje mu ogromne możliwości kontrolowania ofiary. Ponadto "chemia" w myśl współczesnej kultury, wymyka się ocenom moralnym, a nawet jest uznawana za żywioł, z którym nie warto i wręcz nie ma sensu walczyć, bo po pierwsze i tak się z nią nie wygra, a po drugie - stłumi się w sobie podstawową "siłę życiową". No i pułapka gotowa. Mechanizm jest prosty. (Pozorna) siła oddziałuje na nasze poszukiwanie męskości, powstaje chemia, a jeśli więź fizyczna zostaje nawiązana zbyt wcześnie i nie wynika z doświadczenia prawdziwej bliskości duchowo - emocjonalnej, pojawia się uzależnienie. A z niego ogromnie trudno wyjść. W związku z psychopatą może ono być wyjątkowo silne, ponieważ wzmacnia je amplituda ekstremalnych - pozytywnych i negatywnych - emocji. Stąd też częste u ofiar manipulatorów konstatacje: "wiem, że to chory związek, ale nie potrafię mu się oprzeć".

To efekt pielęgnowania uzależnienia, podbudowany na dodatek ideologicznie przez filmy o wielkich namiętnościach, Bohunach i Heathcliffach. Zdanie sobie sprawy z tego, że w uzależnieniu nie ma nic romantycznego, ale że jest to raczej żałosne, odbierające wolność i godność oraz z tego, że NIE ISTNIEJE coś takiego jak "zła miłość", może - i powinno - spowodować przewrót kopernikański w naszym życiu. Jeśli nauczymy się emocje NAZYWAĆ zamiast im ULEGAĆ i będziemy w tym konsekwentne, wkrótce okaże się, że nasz umysł "odczadzieje" i zobaczymy z całą jaskrawością, za jakimi tandetnymi głupotami uganiałyśmy się przez całe lata. I z całą pewnością przestaną nas pociągać pomalowane w barwy wojenne wydmuszki ze strusich (dla uwypuklenia cechującego psychopatów tchórzostwa) jaj. Dostrzeżemy również, że agresja to SŁABOŚĆ, nie żadna siła, a niedbanie o bezpieczeństwo (moralne, duchowe, emocjonalne, bytowe) kobiety to totalny egoizm i brak męskości. Z pewnością staniemy się także odporne na prymitywne uwodzenie - szybką jazdą samochodem, tekstami o tym, jak to ktoś chciałby nas pożreć tudzież minami a' la Marlon Brando / lew z czołówki MGM:

Poszukamy SIŁY tam, gdzie ona się rzeczywiście znajduje - w umiejętności panowania nad sobą, wykazywania się odwagą w WAŻNYCH sprawach, a nie po to, żeby komuś coś "udowodnić" dla własnej niskiej satysfakcji, pokazywaniu pazurów w obronie wartości, a nie z chęci dania upustu swojemu niewyżyciu itd. Aby to dostrzec i umieć odróżnić ziarno od plew, konieczne jest jednak uporządkowanie WŁASNEGO wnętrza. Ale wszystko z Bożą pomocą da się zrobić ;)

5 komentarzy:

  1. Megi
    Racja z tym pociągiem fizycznym...byłam tak uzależniona i ta więź była najtrudniejsza do zerwania, tylko całkowite odseparowywanie od "obiektu" wróciło mi mózg. A zobaczyłam ,że coś jest bardzo nie halo jak nakręcał już inną. I co się z nią działo, laska była ugotowana, a psychol miał podwójną satysfakcje, ja oszalałam z zazdrości- spadłam z piedestału no i hmm zakochana i niby ukochana byłam, a następna napalona już gotowa...A zgrywał porządnisia z zasadami;-) więc łamigłówkę miałam nie lada. Czasem myślę, że
    to jakieś programowanie NLP mogło być. Bo to nie mogło być naturalne zachowanie. I też doszłam do tego, że to był bardzo pusty człowiek, napawał się tymi emocjami. Upodabniał do ofiary, udawał ideał a później pasożytował do jej wykończenia, taki modliszek- oczywiście z minką zbitego bardzo skrzywdzonego misia.
    Post trafiony w 100%
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Megi
    PS
    I z tym pociągiem też jest związana historia mej znajomości, bo tam tez się zaczęła właśnie w pociągu, którym jeździłam codziennie do pracy.
    Dobrze, że wysiadłam:-) Fizycznie i mentalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była najlepsza decyzja, jaką mogłaś podjąć i serdecznie Ci jej gratuluję! :) Warto to zrobić nawet wtedy, kiedy wydaje się, że pociąg jest już tak rozpędzony, że wyskoczenie z niego może nas zabić. Nie zabije, poturbujemy się porządnie, ale z czasem rany i złamania się zagoją. Jeśli natomiast nie wyskoczymy, wkrótce czeka nas zderzenie czołowe ze ścianą - a tego już naprawdę możemy nie przeżyć.

      Usuń
  3. Hah to oni wszyscy tak mają? Ja też czytałam po poznaniu go o technikach Nlp niefortunnie w pracy dając mu oręż do oskarżenia mnie o zainteresowania technikami manipulacji.nie no interesuję się nimi ale nie korzystam☺ chyba że w obronie własnej. Tak czarusie, chodzące ideały na zewnątrz.szlachetni do bólu ze aż Ci głupio ze s miałaś o nim źle pomyśleć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wadera, niestety jestem typem spokojnym i po obcowaniu z typem psycho mój spokój się nasilił i nic mi się nie chce. Czy zamiast relanium masz pomysł jak pokonać polroczne niechciejstwo i szok spowodowany zawiedzionym zaufaniem, praniem mózgu i paranoicznymi interpretacjami mojej osoby? To jest tak jakbym została w stanie what the fuck...i nie mogła z niego wyjść...emocjonalnie w porządku bo nie uległam typowi ale mimo wszystko nie jest dobrze.to chyba zespół stresu pourazowego w wersji light: godzinami mogę słuchać utworu Alice in chains pt. Rooster.

    OdpowiedzUsuń